Mały Janek właściwie nie wie, dlaczego tu przychodzi. Rodzice często powtarzają, że jest niegrzeczny, więc on też tak mówi Pani, którą odwiedza w jej gabinecie raz w tygodniu. Gdy zaczął tu przychodzić bardzo się bał, bo był przekonany, że to za karę. Chciałby zachowywać się tak, jak oczekują od niego dorośli, ale z jakiegoś powodu nie potrafi i zastanawia się, czy to jest w ogóle możliwe, żeby panować nad tym wszystkim, co dzieje się w nim i dookoła niego, gdy ma się tylko 5 lat?
Janek wpada do gabinetu jak torpeda i natychmiast znajduje swoje ulubione zabawki – samochody. Auta dzielą się na te wolniejsze i szybsze, walczą ze sobą, ścigają się, pokazują swoje szczególne moce, wygrywają i przegrywają z kretesem. Kierowcy łamią prawo, czasami bezkarnie, jednak niejednokrotnie zostają ujęci przez policję, ale uciekają – kto wygra? Ci dobrzy czy ci źli? Czy świat jest bezpieczny i przewidywalny czy rządzi tu bezprawie? To opowieść Janka o tym, że musi być silny, musi się pilnować, inaczej poczuje się bardzo źle albo czekają go poważne konsekwencje. To opowieść o tym, że Janek ma młodszego brata, którym trzeba się opiekować, podczas gdy on sam jest już na tyle duży, że ma być samodzielny w rzeczach, w których jeszcze całkiem niedawno pomagała mu mama. Że może czasami czuje, jakby coś przegrał, że nie ma dla niego tyle miejsca, co wcześniej, że musi walczyć. To opowieść o tym, że każdy mały chłopiec pragnie być duży i silny, ale często doświadcza tak wielkiej frustracji, że nie jest w stanie sobie z nią poradzić i wtedy robi coś, co nie podoba się dorosłym. To język Janka i wielu dzieci w jego wieku, które nie znajdują jeszcze odpowiednich słów na to, co przeżywają i co dzieje się w nich. Zabawa staje się kluczem do ich serca.
Rodzice Janka bardzo się martwią. Przychodzą na konsultacje w sprawie swojego syna. Nie rozumieją, skąd bierze się jego trudne zachowanie, jeszcze niedawno nie mieli prawie żadnych problemów w rodzinie. Tata jest coraz bardziej przekonany, że Janek po prostu chce go zezłościć, bo ma z tego satysfakcję. Mama martwi się, że syn jest podobny do jej ojca, z którym nie utrzymuje kontaktów, bo ich relacja była trudna i pełna cierpienia. Słyszą od terapeuty, w jaki sposób te przekonania wpływają na ich wzajemne relacje, jak rozumieć zachowania syna i na nie odpowiadać, czego Janek od nich potrzebuje i jak bardzo ich kocha, że są troszczącymi się rodzicami (bo przecież iluż z nich nigdy nie zgłasza się po pomoc?). Patrząc na Janka starają się zamienić złość na ciekawość; odkrywają, że jest jedyny w swoim rodzaju i podobny tylko do siebie. Zaczynają rozumieć jego zachowania jako konkretne komunikaty nt. jego potrzeb i emocji. Pomagają mu wzrastać i rozwijać się na ile jest to tylko możliwe.
A Janek...ma już więcej słów, już bardziej rozumie czym są i skąd biorą się te wszystkie dziwne stany, które nim targają. Ma różne pomysły, co może z nimi zrobić. Zaczyna myśleć, że może...może...czasami to nic złego, kiedy ma gorszy dzień, przegra, czy nad czymś nie zapanuje, że może...jednak nie jest złym dzieckiem. I coś zaczyna się zmieniać.